Whooptones

Whooptones to kolejny wynalazek, mający uatrakcyjnić (?) sposób prowadzenia telefonicznej konwersacji. Najbliższym skojarzeniem są chyba internetowe emotikony, którymi często ubarwiamy (czasem aż zanadto) rozmowy w komunikatorach, na czatach lub też na forach dyskusyjnych. Te dźwiękowe emotikony może stanowić właściwie wszystko, co jest w stanie rozbawić, zaskoczyć: od dźwięku hamującego strusia Pędziwiatra, przez śmiertelnie poważną, filozoficzną konstatację wyrażoną w filmie "Terminator 2" słowami 'Hasta la vista, baby', aż po inne, niekoniecznie filmowe fragmenty.

I kto to serwuje? serwis whooptones.com oczywiście. Jak tłumaczą twórcy "Whooptones to sposób na podkręcenie waszych telefonicznych konwersacji". Odbywa się to na dwa sposoby, przy pomocy "PadTone'ów" oraz "Scen". PadTony możemy wrzucić w dowolnym momencie rozmowy i służą one zaskoczeniu, podkreśleniu, rozśmieszeniu oraz innym emocjom, jakie spodziewamy się wywołać u naszego interlokutora. Innym sposobem na wywołanie wrażenia u rozmówcy, jest stworzenie atmosfery podczas całej rozmowy, przy pomocy zapętlonego dźwięku, dobiegającego niejako z drugiego planu. Dzięki "Scenom" możemy więc teoretycznie zadzwonić do znajomego z pozdrowieniami z nad samego morza, nie wychodząc z domu, albo znaleźć się w wirtualnie w Zoo, na lotnisku czy w innym 'nagranym miejscu'. 'Sceny' i 'PadTony' można łączyć.

Usługa świadczona jest poprzez witrynę Whooptones, przy pomocy której dokonujemy połączenia, podając nasz numer oraz numer osoby z którą chcemy porozmawiać. System automatycznie zestawia połączenie, a my dokonujemy wrzutek przy pomocy wirtualnej klawiaturki, widocznej na stronie. Poszczególnym klawiszom przypisane są odpowiednie dźwięki, które możemy sobie dowolnie zmieniać po stworzeniu konta w systemie i zalogowaniu się. Możemy również tworzyć własne dźwięki oraz tła (sceny), dzielić się się nimi z innymi użytkownikami, oraz używać dźwięków udostępnionych przez nich w czynie społecznym.

Aby wykonywać połączenia należy posiadać na koncie 'kredyty', których po zarejestrowaniu, na zachętę, otrzymujemy sztuk 2, co wystarczy na niedługą rozmowę. Po wyczerpaniu, konto można sobie podładować wirtualnymi kartami (20, 60 i 120 minut) za prawdziwe pieniądze.

I optymistyczny akcent na koniec: usługa jest dostępna tylko na terenie USA, więc na razie sobie nie podzwonimy.